Prostym językiem o ekonomii ...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reforma walutowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reforma walutowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

038. Reformy walutowe w Polsce. Część 3: Denominacja w roku 1995.


W dwudziestym wieku w Polsce miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie pretendujące do miana reformy walutowej. Mam na myśli denominację złotego z roku 1995, choć trzeba wyraźnie powiedzieć,  że na tle reformy Grabskiego z 1924 (link: reforma 1924) i wymiany pieniędzy z 1950 (link: reforma 1950) sama denominacja była przeraźliwie nudna i nie ma o czym pisać.




Denominacja złotego w roku 1995.


Stare złote wymieniono na nowe według stosunku 10.000:1.
Do Sylwestra 1994 wszyscy byliśmy milionerami i dla większości z nas to się wówczas skończyło, ale odbyło się to bez indywidualnych strat finansowych, dodatkowych podatków itp., więc nie ma czego żałować. Stare i nowe złote funkcjonowały obok siebie przez dwa lata (ceny w sklepach były wyrażone w starych i nowych złotych i można było płacić kombinacją obu walut). Przez kolejne dziewięć lat stare złote można było jeszcze wymienić w NBP i bankach komercyjnych. Oczywiście nie wszyscy zdążyli. NBP szacuje, że nie wymieniono starych monet i banknotów o wartości ok. 175 mln nowych złotych (a to wartość znikoma wobec strat na wymianie z roku 1950).


W odróżnieniu od wcześniejszych wymian nie podano wartości złotego do złota albo jakiś walut wymienialnych, bo w międzyczasie zmianie uległ system kształtowania się kursów walutowych na świecie i odniesienie wartości waluty do wartości złota już nie obowiązywało.


Podobieństwem było natomiast, że sama denominacja poprzedziły kolejno kryzys ekonomiczny lat 80, urynkowienie cen w roku 1989 i hiperinflacja sięgającą poziomu 1.395% w roku 1990. Lata 1991-1994 ustabilizowały gospodarkę, zdławiły inflację do poziomów poniżej 10% i tym samym umożliwiły przeprowadzenie wymiany waluty, bo denominacja przy wysokiej inflacji byłaby bezsensowna.


Denominacja wymogła na NBP opublikowanie nadzwyczajnej tabeli kursów średnich na datę 1 stycznia 1995. Nadzwyczajnej, bo tabel nie publikuje się w dni wolne od pracy. Dzięki temu wiemy dziś, że nowy polski złoty zaczął swoje funkcjonowanie od kursów 2,43 wobec dolara USA i 3,80 wobec funta brytyjskiego.


I tak mamy banknoty i monety, które znamy z własnych portfeli.


Polskie reformy walutowe. Podsumowanie.


W zasadzie jedyną pełną reformą była reforma Władysława Grabskiego z roku 1924. Nie tylko wprowadzono nową walutę, ale też wprowadzono szereg rozwiązań instytucjonalnych, w tym powołano bank emisyjny działający na bardzo nowoczesnych zasadach. Wcześniej wyhamowano hiperinflację, która dobijała gospodarkę młodego państwa polskiego. Reforma okazała się całkiem skuteczna, złoty okazał się całkiem stabilną walutą, a sposób działania Banku Polskiego do dziś budzi szacunek.


Wymiana pieniędzy z lat 1944-1945 i 1950 w niczym nie przypominała reformy Grabskiego. Wprawdzie sytuacja po drugiej wojnie światowej była podobna do tej z początku lat dwudziestych (różne waluty w obiegu, kraj zrujnowany i ogromne wydatki państwa do poniesienia), ale trudno nie odnieść wrażenia, że cele wymiany pieniądza miały charakter wyłącznie polityczny. Swoistym „wynalazkiem” dwóch pierwszych powojennych wymian pieniądza było ograniczenie kwoty podlegającej wymianie. W ten sposób władze miały możliwość ściągnięcia z obiegu części pieniądza, oczywiście kosztem obywateli. Nie dało to jednak państwu długotrwałych efektów. Zapewne „kradzione nie tuczy” obowiązuje też w makroekonomii.


A sama denominacja z roku 1995 to wyłącznie zabieg techniczny.



Widzę jednak, że opisując trzy różne reformy walutowe przeprowadzone w różnych okolicznościach politycznych dotykamy tych samych zjawisk, które w ekonomii występują po dziś dzień.

Więc może nie jest to strata czasu czytać o wymianach pieniądza…

A co Wy myślicie ?

środa, 26 lipca 2017

037. Reformy walutowe w Polsce. Część 2: Wymiany pieniędzy na początku PRL.


Trochę przypadkowo, bo na bazie lektury przedwojennych zadań maturalnych wszedłem na temat reformy walutowej Grabskiego przeprowadzonej w roku 1924. Szczegóły znajdziesz tutaj, więc nie będę się powtarzał. Paradoksalnie nie mówi się dziś o niej wiele, a moim zdaniem była bardzo znacząca, bo najpierw zdławiono hiperinflację, utworzono niezależny od rządu bank emisyjny a potem wprowadzono złotego jako nową walutę, co naprawdę zasługuje na wielkie uznanie. Reformę przeprowadzono w zasadzie całkowicie w oparciu o zasoby krajowe, a jej jedynym nadzwyczajnym źródłem finansowania był podatek majątkowy, który został nałożony na osoby posiadające aktywa o wartości większej niż równowartość 10.000 franków szwajcarskich (co odpowiadało wartości ok. 3 kg złota).

Reforma z 1924 nie była jedyną reformą walutową w dwudziestowiecznej Polsce. Moim zdaniem zdecydowanie bardziej spektakularna była ta z roku 1950, choć o uznaniu dla jej organizatorów nie ma mowy…

Gospodarka Polski w latach 1944-1950.

Pod koniec II wojny światowej sytuacja walutowa w Polsce była równie skomplikowana, jak tuż po odzyskaniu niepodległości w roku 1918. W obiegu były obowiązujące w Generalnej Guberni złote krakowskie, marki niemiecki, ruble radzieckie a miejscowo także korony słowackie. Taka sytuacja była niekorzystna i dla społeczeństwa, które nie miało pewności co do pieniądza, jak i dla państwa, które dla prowadzenia polityki monetarnej potrzebuje własnego pieniądza.

Pierwsze uporządkowanie tej kwestii nastąpiło jeszcze na przełomie roku 1944 i 1945, kiedy do obiegu wprowadzono złote wyemitowane już przez Narodowy Bank Polski (nawiasem mówiąc NBP wyemitował pieniądze zanim formalnie powstał – takie to były czasy J). NBP wszedł w rolę, którą przed wojną pełnił Bank Polski SA, z tym, że działał w pełnym uzależnieniu od władz oraz później finansował bezpośrednio inwestycje w przemyśle państwowym. Jego utworzenie rozpoczęło też proces likwidacji Banku Polskiego, ale to akurat zrozumiałe - państwo może mieć tylko jeden bank emisyjny.

Złote wyemitowane przez NBP w roku 1944 wchodziły do obiegu niejako na raty. Proces wymiany istniejących walut na nowe złote przebiegał w różnych częściach Polski w różnym czasie, co zwiększało zamieszanie. Za każdym razem wymianie podlegała określona ilość waluty tracącej ważność a jej nadmiar należało zdeponować władzom. Na ogół uprzywilejowane w wymianie były przedsiębiorstwa państwowe. Zdarzało się, że firmy prywatne i ludność niemiecka były wyłączone z uczestnictwa w wymianie. Ciekawostką jest, że alternatywnym źródłem nowych złotych byli żołnierze radzieccy, którym – jak relacjonowali świadkowie – zdarzało im się posiadać nowe, polskie banknoty jeszcze w formie niepociętych arkuszy.

Mimo zamieszania walutowego i trudności z tego wynikających kraj podnosił się ze strat wojennych. I choć politycznie trwała zawierucha to gospodarka złapała pewną równowagę już w roku 1948, ceny były względnie stabilne, a w roku 1949 zniesiono nawet kartki zaopatrzeniowe.

Jednak w roku 1950 wielka polityka zwyciężyła gospodarkę. Polska zdecydowała się na industrializację (czyli budowę wielkich zakładów przemysłowych), a wybuch wojny w Korei wywołał ogólnoświatowy wyścig zbrojeń, w którym oczywiście wziął udział nasz kraj. To oznaczało olbrzymie wydatki państwa...

W tej sytuacji władze zdecydowały się na dokonanie wymiany pieniądza.

Wymiana pieniądza w roku 1950.

Była bardzo sprawna, bo władze potrzebowały ledwie dziewięciu dni na jej przeprowadzenie i to natychmiast po jej „uchwaleniu”. Uchwalenie odbyło się przy drzwiach zamkniętych (dosłownie, bo Sejm na czas obradowania o reformie został odcięty od świata zewnętrznego), a zasady były dość skomplikowane.

Oficjalny kurs wymiany wynosił 3:100 (3 nowe złote za 100 starych), ale dotyczył on jedynie cen, płac i oszczędności bankowych do kwoty 100.000 starych złotych (następnie stosunek ten malał do 2:100 w przypadku oszczędności do 500.000 starych złotych i 1,5:100 w przypadku oszczędności do 1.000.000 starych złotych).
Mało kto posiadał wówczas rachunek bankowy, a gotówkę można było wymienić już tylko w relacji 1:100, ale było na to jedynie kilka dni a sama wymiana odbywała się w klimacie polowania na kułaków, prywaciarzy i spekulantów i niejako pod lufami milicjantów.

Przed stratą ratowało oczywiście posiadanie oszczędności w walutach obcych albo w złocie, ale władze przewidziały ten scenariusz: posiadanie dewiz, złota lub platyny było nielegalne. Za samo ich posiadanie groziło 15 lat więzienia, a za obrót dożywocie lub nawet kara śmierci. Wolno natomiast było odsprzedać dewizy i złoto państwu, oczywiście po cenie urzędowej.

Szacuje się, że w wyniku tej wymiany z obiegu wyjęto około 60% pieniądza, a społeczeństwo straciło w sumie ok. 750 mln ówczesnych dolarów USA (dziś odpowiadałoby to wartości ok. 7 miliardów dolarów).

Wbrew propagandzie uderzenie poszło równo po wszystkich, którzy o wymianie nie wiedzieli. Wydaje się nawet, że bardziej ucierpieli „zwykli ludzie”, bo spekulanci i tak mieli część majątku ulokowanego w złocie i dolarach. Nie dziwi więc, że praktycznie do końca istnienia PRL pojawiały się pogłoski o wymianie pieniądza. Sam takie pogłoski słyszałem gdzieś na początku lat osiemdziesiątych. Oczywiście nie rozumiałem, o co chodzi i chyba mnie to specjalnie nie interesowało, bo nie pamiętam, abym kogokolwiek pytał, co to jest owa „wymiana pieniędzy”.

Nowy złoty miał wartość 0,222 grama złota i był równy jednemu rublowi (złoty przedwojenny był równy co do wartości frankowi szwajcarskiemu, więc można powiedzieć, że w roku 1950 Związek Radziecki stał się dla naszego kraju finansową SzwajcariąJ). A dolar ? Oficjalnie kurs wynosił 4 złote za jednego dolara. Podkreślam "oficjalnie", bo kursy transakcyjne były zdecydowanie wyższe i przeprowadzano je mimo urzędowych zakazów. 

Wymiana pieniądza nie zapewniła państwu trwałych skutków ekonomicznych. Ogromne wydatki na industrializację wymagały drukowania pieniądza, co wywołało wzrost inflacji do poziomu ok 19% rocznie.

Jak się okazuje jednorazowe wydrenowanie kieszeni obywateli nie wywołuje trwałych zmian systemowych.

Przy pisaniu tego posta korzystałem w szczególności z artykułu Bartosza Dziewanowskiego-Stefańczyka „Wymiany pieniądza w Polsce w latach 1944-1950”. https://www.nbp.pl/edukacja/dodatki_edukacyjne/mowia_wieki_3/05_wymiana_pieniadza_w_polsce_1944-1950_francuska_denominacja_1960.pdf.

środa, 19 lipca 2017

036. Reformy walutowe w Polsce. Część1: Wymiana marek na złote w roku 1924.

Nawet średnio uważny czytelnik treści przedwojennych zadań maturalnych z ekonomii (a oficjalnie matematyki) zauważyć może zmianę waluty, jaka miała miejsce w Polsce w okresie międzywojennym. Zadania maturalne z pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości odnoszą się do marek polskich. Swojski złoty pojawia się dopiero na maturze w roku 1924 i nie jest to wcale przypadek, lecz efekt reformy walutowej przeprowadzonej przez Władysława Grabskiego w kwietniu tego roku. Przy okazji mamy dowód na wysoką sprawność ówczesnych komisji egzaminacyjnych, którym ledwie miesiąc wystarczył na wprowadzenie do treści zadań maturalnych nowej, polskiej waluty.

Marka polska.

To pierwsza waluta niepodległej Polski, choć jej dzieje sięgają jeszcze okresu zaborów. Waluta ta bowiem została wprowadzona w grudniu 1916 roku na tej części Królestwa Polskiego, która okupowana była przez Cesarstwo Niemieckie. Po czterech i pół miesiąca okresu przejściowego stała się jedyną legalną walutą w tej części Polski. Ciekawostką jest, że nawet przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości na banknotach marki polskiej uwidoczniony był orzeł biały.

W chwili odzyskania niepodległości Polska przeżywała istny miszmasz walutowy. W granicach Rzeczypospolitej obowiązywały bowiem marka niemiecka, korona austriacka, rubel carski i właśnie marka polska. Formalnie uporządkowano to dopiero w styczniu 1920 roku, kiedy to Sejm uznał markę polską jako walutę Rzeczypospolitej Polskiej.

Słaba to była waluta, bo i na słaby okres polityczno-gospodarczy przypadło jej istnienie. Kraj dopiero powstawał, wydatków było co niemiara, do tego doszła kosztowna wojna polsko-bolszewicka. Wszystko to doprowadziło do deficytu budżetowego w roku 1921 na poziomie 155% ówczesnego PKB. Państwo nie miało jak sfinansować tego deficytu, więc zdecydowało się na dodruk pieniądza. Deficyt budżetowy zredukowano wprawdzie do 94% w roku następnym, ale wywołało to hiperinflację, która dochodziła nawet do niewyobrażalnego poziomu 3.300% w skali roku.

W tej sytuacji konieczne było wdrożenie programu naprawy finansów państwa. Zadania podjął się Władysław Grabski. Jego pierwszy plan został wprawdzie odrzucony przez Sejm, ale sytuacja była na tyle zła, że wkrótce powołano go na stanowisko premiera udzielając mu jednocześnie półrocznego pełnomocnictwa ustawodawczego w zakresie finansowo-podatkowym.

Reforma walutowa Władysława Grabskiego.

Wymiana marek na złote była tylko elementem całego pakietu reform wprowadzonych przez Grabskiego. Radykalnie zmniejszono wydatki państwa, znacząco skrócono terminy płatności podatków i poprawiono ich ściągalność, a na posiadaczy majątku przekraczającego równowartość 10.000 franków szwajcarskich (czyli wartości ok. 3 kg złota) nałożono jednorazowy podatek majątkowy. Tak naprawdę to oni sfinansowali reformę.

Bank Polski Spółka Akcyjna.

Z punktu widzenia dzisiejszej ekonomii niezwykle ważne było utworzenie w kwietniu 1924 roku Banku Polskiego, który jako jedyny miał odtąd prawo emitować nową, polską walutę. Ważniejsze było jednak, ze Bank Polski będący spółką akcyjną prawa handlowego (był faktycznie podmiotem prywatnym!) miał stosunkowo dużą niezależność od rządu (co dziś uznaje się za jedno z kryteriów demokratycznego państwa).

Zresztą ową niezależność od rządu wykorzystał Bank Polski już w listopadzie 1925, kiedy to odmówił rządowi (nota bene kierowanemu przez Władysława Grabskiego) kontynuowania interwencji na rynku walutowym, co doprowadziło do upadku tego rządu i dość znacznego osłabienia złotego.

Kapitał Banku Polskiego wynosił 100 mln złotych i został w całości zebrany ze źródeł polskich. Nie było wówczas za granicą chęci pomocy młodemu polskiemu państwu w ustabilizowaniu jego sytuacji ekonomicznej.

Warto więc podkreślić, że mimo wojen, hiperinflacji i nowych podatków Polacy przeznaczyli na utworzenie Banku Polskiego równowartość 29 ton złota.

Złoty polski.

W roku 1924 wyemitowany przez Bank Polski SA złoty stał się walutą w Polsce. 30% pieniądza znajdującego się w obiegu było oparte o państwowe zapasy złota i walut wymienialnych. Wartość złotego określono na 0,29 g wartości złota. Złoty był równy co do wartości frankowi szwajcarskiemu a jego kurs względem dolara USA wynosił 5,18.

Wymiana pieniędzy odbyła się według kursu 1.800.000 mk = 1 zł. Za zastosowanie innego kursu wymiany groziły kary. Ustalono też ograniczenie co do maksymalnego poziomu oprocentowania „stosunków kredytowych” w nowej walucie na poziomie 24% „od sta rocznie w gotówce lub we wartości”.

Do rozpoczęcia II Wojny Światowej złoty pozostał wymienialny i był uznawany za jedną z bardziej stabilnych walut ówczesnego świata.

Złoty czy złotówka?

A tak na koniec to pamiętajmy, że walutą w Polsce jest złoty. A złotówka to ewentualnie określenie monety jednozłotowej.