004. Pieniądz lepszy. Pieniądz gorszy.

Posted by Mariusz Wdowiak on sobota, grudnia 10, 2016 with No comments

Zauważyłeś, że pieniądze o tym samym nominale znajdujące się w obiegu wcale nie wyglądają tak samo ? No to porównaj te dwa banknoty stuzłotowe…
Oba możesz mieć w swoim portfelu. Oba są autentyczne. Oba są warte tyle samo. Ale nie są identyczne.
Więc wygląd nie ma znaczenia. Ani rozmiar. Nie ma, bo oba reprezentują tę samą wartość – są jednolite - co gwarantuje emitent pieniądza, czyli w przypadku tych banknotów Narodowy Bank Polski.
Ale nie zawsze tak było.
W czasach, w których nie było banków emisyjnych, wartość pieniądza wynikała z wartości kruszcu użytego do ich produkcji. Szczerozłota moneta o wadze 10 gramów była dwa razy więcej warta od złotej monety o wadze 5 gramów. Gdy władcy kończyły się monety, a wciąż chciał je wciąż wydawać na swoje potrzeby, mógł zlecić bicie kolejnych monet z zapasów złota, które posiadał. Ale co mógł robić, jeśli zapasy kruszców były na wyczerpaniu ? Wówczas dokonywano drobnego oszustwa: nowo bite monety zawierały domieszki nieszlachetne. Niby wyglądały tak samo, tyle samo ważyły, mogła być na nich ta sama, piękna podobizna naszego władcy, te same górnolotne napisy i ten sam nominał, ale faktycznie warte były mniej, bo do ich produkcji użyto mniejszej ilości złota.
Mieliśmy wówczas w obiegu dwa rodzaje pieniądza o tej samej wartości nominalnej: ten starszy szczerozłoty i ten nowszy trochę udawany. Pozornie warte tyle samo (tak mówił nominał), ale jednak o różnej zawartości metali szlachetnych.
Czy to było do wykrycia ? Oczywiście. Przez ważenie, mierzenie, nadgryzanie czy zanurzanie ich w przeróżnych cieczach można było wykryć, że wyglądające tak samo monety są w gruncie rzeczy różne. Mieliśmy więc pieniądz lepszy i gorszy.
I teraz pytanie: masz w kieszeni dwie monety: lepszą (szczerozłotą) i gorszą (z domieszkami innych metali) o tej samej wartości nominalnej. Właśnie kupujesz obiad i masz zapłacić jedną monetę. Której się pozbędziesz a którą zostawisz dla siebie ? Oczywiście zostawisz sobie lepszą. W ten sposób przyczynisz się do tego, że pieniądz gorszy wyprze pieniądz lepszy. Pieniądz lepszy będzie służył do gromadzenia oszczędności, transakcji zagranicznych, czy ewentualnie do przetopienia go dla celów jubilerskich. A obrót krajowy zostanie zdominowany przez ułomne, monety o faktycznie mniejszej wartości kruszczowej.
Nie miej jednak wyrzutów sumienia. Postąpiłeś rozsądnie i co najważniejsze zgodnie z prawem opisanym przez Mikołaja Kopernika w dziele z roku 1526 zatytułowanym „Monetae cudente ratio” (O sposobie bicia monety), znanym obecnie jako prawo Kopernika-Greshama. Polak Mikołaj Kopernik (1473-1543) i Anglik Thomas Gresham (1512-1579) mniej więcej w tym samym czasie doradzali swoim władcom w zakresie, który dziś nazwalibyśmy polityką monetarną i doszli do podobnych wniosków: że pieniądze o tym samym nominalne znajdujące się w obiegu winny być takie same.
Dziś nie mamy tego typu dylematów, ale to nie znaczy, że prawo Kopernika-Greshama nie działa. W  latach osiemdziesiątych w Polsce mieliśmy słaby pieniądz, który stosunkowo szybko tracił na wartości. Wówczas wiele osób trzymało swoje oszczędności w walutach uznawanych jako lepsze czy bardziej stabilne: dolarach amerykańskich lub markach niemieckich. I znowu stojąc w obliczu wydatku, gdy mogli podjąć decyzję, czy zapłacić pieniądzem lepszym (zagranicznym), czy gorszym (krajowym), tak długo jak mogli wybierali ten gorszy, po to, aby oszczędności trzymać w pieniądzu lepszym.
Dla porządku zaznaczę, że ekonomiści uważają, że postępowanie takie jest zgodne nie tyle z prawem Kopernika-Greshama, co prawem odwrotnym, ale w praktyce to nie ma znaczenia. Liczy się rozsądek, który w finansach jest bardzo ważny.