Prostym językiem o ekonomii ...

niedziela, 4 grudnia 2016

003. Dlaczego współczesne pieniądze mają takie nominały.


Dlaczego w ogóle pieniądze mają nominały ?
Bo ciekawą cechą pieniądza jest jego podzielność. Czyli nie sprawdziłby się system pieniężny, w którym obowiązywałaby jedna niepodzielna jednostka. I to nie ma znaczenia, czy tą jednostką byłoby coś, co przypomina dzisiejszy pieniądz (np. moneta nazywana „denarem”) czy jakiś przedmiot (np. „gęś”). Wyobraźmy sobie kraj, w którym płaci się tylko monetami o nazwie „denar” albo tylko gęśmi. Zawsze mogłaby powstać sytuacja, w której inny przedmiot miałby wartość pół denara albo ćwierć gęsi. I jak byśmy zapłacili ?
Mamy więc współczesne pieniądze, które są podzielne. Złoty dzieli się na 100 groszy; Dolar na 100 centów itd. Najmniejszy nominał jest tak mały, że już dalszy podział nie miałby sensu, ale wystarczający, żeby zapłacić za nawet stosunkowo małowartościowe przedmioty czy usługi.
Najmniejszy nominał ma tę cechę, że można nim zapłacić każdą kwotę, ale posługiwanie się wyłącznie nim byłoby problematyczne. Weźmy polskie grosze. 1 grosz waży 1,64 g. Gdybyśmy więc chcieli zapłacić samymi jednogroszówkami za  słodką bułkę wartą 1 złoty musielibyśmy mieć sto monet jednogroszowych, które ważyłyby 164 gramy. Taki sobie mały woreczek, który można dostać w bankach, i który mieści się w kieszeni. Ale już zakup laptopa o wartości 2.000 złotych wymuszałby na nas przygotowanie jednogroszówek o wadze 328 kg. Czyli do sklepu trzeba by się wybrać z grupą przyjaciół. Zapłata jednogroszówkami za samochód osobowy o wartości 50.000 zł wymagałby już wynajęcia ciężarówki, bo trzeba by przewieźć 8,2 tony monet. Absurd, zresztą popatrzcie na tabelkę:

Przedmiot
kwota w PLN
liczba jednogroszówek
waga jednogroszówek  w gramach
waga jednogroszówek w kilogramach
Bułka
1
100
164
0,164
Pizza
20
2 000
3 280
3,3
Laptop
2 000
200 000
328 000
328,0
Samochód osobowy
50 000
5 000 000
8 200 000
8 200,0
Mieszkanie
400 000
40 000 000
65 600 000
65 600,0


Mamy więc różne nominały. W Polsce od jednego grosza do dwustu złotych. Można więc zapłacić bez konieczności tachania dużych ciężarów. Można zresztą jeszcze dokonać zapłaty pieniądzem elektronicznym, czyli przelewem (który nie ma wagi) albo plastikowym, czyli kartą bankową (moja ulubiona karta waży 4 gramy – przed chwilą ją zważyłem). Na monetach i banknotach występują jednak tylko nominały związane z wartościami 1, 2, 5 i 10. Czy zastanawialiście się dlaczego ?

1 to proste: to owa najmniejsza wartość zapewniająca wyrażenie każdej kwoty.

10 ? Funkcjonujemy w systemie dziesiętnym, więc obecność 10 jest niejako naturalna.

Ale dlaczego 2 i 5 ? Oczywiście 10 jest podzielne przez 2 i 5. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze jedna ciekawa cecha tej pary cyfr. Otóż przy pomocy kombinacji dwójek i piątek można wyrazić każdą liczbę całkowitą większą niż 3. Czyli mając w portfelu tylko dwójki i piątki zapłacę każdą pełną kwotę od 4 do plus nieskończoności. Nie wierzysz ? To popatrz:

Bez problemu kombinacją dwójek i piątek zapłacę 4. Na stole lądują dwie dwójki.

Żeby zmienić 4 na 5, chowam te dwie dwójki z powrotem do portfela i wyjmuję jedną piątkę.

Żeby zapłacić 6, zabieram piątkę i wykładam w jej miejsce trzy dwójki.

Następnie: chowam dwie dwójki i wykładam jedną piątkę. Mam więc w sumie 7.

Zaczynasz rozumieć zasadę ? Albo chowam dwie dwójki i wyciągam piątkę, albo chowam piątkę i zastępuję ją trzema dwójkami. Zawsze w ten sposób powiększę sumę na stole o 1. I mogę tak w nieskończoność. Byleby tylko nie zabrakło monet w moim portfelu.

Nawiasem mówiąc powyższe rozumowanie to dowód przeprowadzony zgodnie z zasadami indukcji matematycznej. Bo finanse to też matematyka !

czwartek, 1 grudnia 2016

002. Pieniądz.


Nie byłoby finansów, gdyby nie było pieniądza. Warto więc zacząć od niego.
Oczywiście handel jest starszy niż pieniądz. Od zarania dziejów ludzie wymieniali między sobą przedmioty. Najpierw te znalezione, potem również wyprodukowane. Z czasem w społecznościach ludzkich znaczenia nabrała specjalizacja: o ile początkowo ten sam człowiek produkował broń a potem polował z jej użyciem, to w późniejszym okresie bardziej optymalne dla społeczności było, że jeden osobnik zajmował się produkcją broni a inny polowaniem. Obaj niejako byli specjalistami w swoich dziedzinach a owoce ich specjalizacji podlegały wymianie (ja Tobie udostępnię broń, a Ty mi przyniesiesz część upolowanej zwierzyny). Taki handel nazywamy barterem (przedmiot za przedmiot).

Handel barterowy niósł jednak ze sobą pewne ograniczenia. Przede wszystkim między stronami transakcji musiała wystąpić zbieżność potrzeb, czyli mniej więcej w tym samym czasie producent łuku musiał mieć ochotę na mięso, a myśliwemu akurat brakowało broni. Niektóre przedmioty miały na tyle wąskie zastosowanie albo na tyle nietypową charakterystykę, że było bardzo trudno ustalić ich wartość w relacji do innych przedmiotów, z których człowiek korzystał częściej. Wartość przedmiotów w czasie też była zmienna. Kłopotliwa była też wymiana handlowa na większe odległości, gdyż wiązała się z dużym wysiłkiem przy transporcie.

Dlatego ludzie zawsze poszukiwali środka uniwersalnego, który sam sobą reprezentowałby wartość. Który byłby powszechnie akceptowalny, który byłby jednolity, względnie trwały i którego można by dzielić na mniejsze wartości.

Tak właśnie powstał pieniądz.

A czym jest? Przede wszystkim powszechnie akceptowalnym środkiem wymiany, który pozwala także na prowadzenie kalkulacji (np. opłacalności przedsięwzięć) i gromadzenie bogactwa.

I dzięki niemu istnieją finanse.

niedziela, 27 listopada 2016

001. Post pierwszy: finanse są proste.


Z finansami jest jak z matematyką. Lepiej je rozumieć.
Chcemy, czy nie chcemy, żyjemy pośród zjawisk ekonomicznych a finanse krążą wokół nas, mając wpływ na nas i na nasze życie. Lepiej jest więc mieć je po swojej stronie. A przynajmniej poznać je na tyle, aby rozumieć, co się dokoła nas dzieje i jak to może oddziaływać na nas samych.

W mediach, internecie i rozmowach prywatnych finanse goszczą stosunkowo często. Półki w księgarniach uginają się od podręczników. Każdy z nas może wybrać się do banku czy innej instytucji finansowej i porozmawiać o nurtującym nas problemie. Musi jednak czegoś brakować, skoro tak często spotykamy narzekania na brak powszechnej edukacji finansowej czy szerzej ekonomicznej. Tym czymś jest pewna bazowa wiedza, która pozwoli nam ocenić to, co widzimy w mediach, czytamy w prasie, czy słyszymy od legendarnego doradcy bankowego. Wiedza, która pozwoli nam poczuć się bezpiecznie.

To prawda, że w szkołach generalnie nie ma przedmiotu „finanse”. Także prawdą jest, że stosunkowo niewielka część społeczeństwa skończy studia ekonomiczne. Jeszcze mniej osób pracuje czy będzie pracować w instytucjach finansowych. Ale każdy jest w stanie opanować wiedze o finansach na poziomie zapewniającym owo bezpieczeństwo.
W tym miesiącu minęło dwadzieścia lat mojej pracy w bankowości. Zacząłem jako Opiekun Klienta Korporacyjnego, jednak z czasem powierzono mi stanowiska kierownicze. Właśnie wtedy zrodziła się moja pasja: przygotowanie i prowadzenie szkoleń. A jako, że lubię wystąpienia publiczne, to wielokrotnie wychodziłem z moimi szkoleniami poza bank i dziś mam na koncie zarówno wykłady dla studentów ekonomii, jak i uczniów szkół podstawowych. Jedni i drudzy byli zadowoleni.
Postanowiłem, żeby moją okrągłą rocznicę pracy uczcić założeniem tego bloga. Bloga, w którym chcę prostym językiem opowiadać o finansach. Będę miał wielką satysfakcję, jeśli znajdą się czytelnicy, którym spodoba się ta prostota.

Bo tak naprawdę finanse są proste.